Kusiciele Losu

Rozdział I: część 8

Wojna gildii

1508 TH

Po uzbieraniu odpowiedniej sumy na podarek dla Lodoskrzydłego, Avalac i S’landrar udali się na spotkanie z resztą drużyny przed Wielką Biblioteką Throalu. Tam spotkali Quay’a i Lamladira, nim jednak mieli okazję udać się z powrotem do Wielkiego Targu zostali zaatakowani przez H’sirra Henghoyke t’skrangijskiego Fechtmistrz, który był sprzymierzony z organizacją Poszukiwaczy Artefaktów. Doszło do zaciętej walki – mimo przewagi liczebnej, nikt w drużynie nie dorównywał umiejętnościami przeciwnikowi.

Walce przypatrywała się wietrzniacka Złodziejka, Mustela Nivalis. Rozpoznając w Avalacu, tego o którym w ostatnim czasie mówił cały półświatek Wielkiego Targu, postanowiła sama skorzystać z nadarzającej się okazji i ukraść elfowi monetę ognia, której wszyscy tak pragnęli. By to uczynić postanowiła wkupić się w łaski drużyny i zdobyć ich zaufanie – dlatego dołączyła do walki, atakując H’sirra z zaskoczenia. Ostatecznie, dzięki jej pomocy, udało się zabić przeciwnika i S’landrar zabrał jego miecz – wątkowy Pazur Wydry.

Następnie cała grupa (razem w wietrzniaczką) wróciła do Wielkiego Targu, jednak po drodze znów zostali zaatakowani – tym razem przez magów z Barsawiańskiej Gildii Czarodziei. Drużynie ledwie udało się uciec przed przeciwnikami i w tym momencie, z Avalaciem za pomocą duszka strażniczego skontaktował się Ulrejn – arcymistrz Zakonu Ksenomantów. Wytłumaczył elfowi, że dwie gildie: Barsawiańska Gildia Czarodziei i Krąg Skały ścigają go w celu odebrania monety, której zamierzają użyć do przywołania Inteusa. O ile Czarodzieje chcieli zniszczyć ducha za zabicie przyjaciela Króla Varulusa i zyskać w tej sposób łaski monarchy, to Mistrzowie Żywiołów pragnęli po prostu kontrolować żywiołaka i użyć do swych celów. Sami Ksenomanci, chociaż nie żywili wyjątkowo ciepłych uczyć do Avalaca, byli przeciwko Czarodziejom i Mistrzom Żywiołów, więc w tym starciu postanowili chronić elfa, zaś ich sojusznikami stali się Złodzieje Szybkiego Cienia. Ulrejn poprosił Avalaca o spotkanie w jednej z karczm w Wielkim Targu, zaś ten się zgodził.

Niestety, Czarodzieje przechwycili informacje i podążyli za BG do karczmy. Gdy Avalac rozmawiał z Zakonem Ksenomantów, Krąg Skały i Barsawiańska Gildia Czarodziei wdarli się do budynku – Zakon zaś ściągnał sprzymierzeńców – ukrytych Złodziei. Doszło do napiętej sytuacji – wszyscy “mierzyli” do wszystkich zaklęciami, Złodzieje zaś czekali tylko na okazję to użycia kusz…

Cała sytuacja przypominała siedzenie na beczce prochu… zaś iskrą okazało się być pojawienie Varantha – Wojownika i fanatycznego zabójcy magów, który śledził Avalaca. Wskoczył przez okno do karczmy atakując jednego z Czarodziei i zaczęło się pandemonium. Wśród nawałnicy zaklęć i bełtów, drużynie ledwie udało się wyczołgać z karczmy. Sama konstrukcja budowli została naruszona podczas starcia i wszyscy z niej zaczęli uciekać na moment nim z hukiem zawaliła się. W trakcie zamieszania, Musteli Nivalis udało się ukraść Avalacowi monetę i zaczął się pościg. Wykorzystując przewagę lotu, wietrzniczka wyforsowała do przodu i schowała monetę w dziupli drzewa i uciekła dalej, odciągając pościg.

Po długiej i zażartej gonitwie, magowi z Kręgu Skały udało się trafić Złodziejkę kulą ognistą, raniąc ją i paląc skrzydła. Nim jednak Mistrzom Żywiołów udało się ją przesłuchać, pojawili się BG i po krótkiej walce uwolnili wietrzniaczkę. Quay rysując przed nią wizje przypiekania, skłonił ją do wskazania miejsca ukrycia monety. Następnie, po odzyskaniu przedmiotu, drużyna udała się do Leża Lodoskrzydłego i przekonała smoka do przechowania monety. Gad będący akura w dobrym humorze zgodził się nawet zregenerować wietrzniaczce skrzydełka.

Oczywiście zaraz po oddaniu monety smokowi, wszystkie gildie przestały się interesować Avalaciem, żadna zaś nie była na tyle szalona by próbować wykradać przedmiot z leża Wielkiego Smoka. To jednak nie był koniec problemów drużyny, gdyż niedaleko nich, w jednym z opuszczonych domów wychwycili silne zaklęcie przywołujące. Wbiegli tam, ale zbyt późno by przeszkodzić Ksenomancie w przywołaniu… Puchlaka. Oczywiście, Horror wywołał uzasadnioną panikę wśród mieszkańców, jednak na widok nadchodzącej straży miejskiej oraz gwardii throalskiej odleciał. Drwiciel Quay poddając się rasowej nienawiści do Horrorów, wskoczył na bestię i zaczął ją siec mieczem. Niestety jego ataki nie były w stanie zabić potwora, który uderzył w elfa potężnym zaklęciem Tnącej Sfery. Z powodu spanikowanego tłumu uciekającego w stronę przeciwną, drużyna mogła tylko patrzeć jak martwe ciało towarzysza uderza o ziemię. Nim jednak udało im się do niego przebrnąć lub też pobiec po eliksir ostatniej szansy zostali obezwładnieni potężnym zaklęciem. Następnie mag, który przywołał Horrora (właśnie w celu spowodawania zamieszania i odwrócenia uwagi), podszedł do nieprzytomnej drużyny i teleportował ich do swego zamku.

Komentarz MG:

Ta sesja była wredna – oddanie monety uwolniło drużynę od pościgu ze strony rozmaitych gildii, ale akurat gdy gracze zaczynali oddychać z ulga… zostali schwytani a jeden z nich zginął. Co więcej gracz prowadzący Quay’a, nawet niespecjalnie chciał być wkrzeszony – miał pomysł na nową postać. To też pierwsza sesja, na której pojawiła się Mustela Nivalis, graczka (jest takie słowo?) która ją prowadziła była tylko na kilku sesjach. No i uwaga końcowa: nie jestem w stanie opisać we właściwy sposób ów szaleńcy pościg za Złodziejką i monetą, która zajął większość tej zakręconej sesji…

Comments

Denadareth

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.