Kusiciele Losu

Rozdział II: część 2
Zamek Teyrana

Po krótkim pobycie w Domu V’strimon drużyna znów ruszyła w podróż. Tym razem celem był kaer, położenie którego wskazywał kompas Mindgranda. W drodze zostali zaatakowani przez J’ptana i J’plana – t’skrangijskich bliźniaków ze zniszczonej organizacji Poszukiwaczy Artefaktów. W walce szybko okazało się, że drużyna nie ma szansy w starciu z dwójką potężnych magów i tylko desperacka ucieczka ocaliła życie BG.

Osłabiona walką drużyna, postanowiła odpocząć w najbliższej wiosce, którą okazała się być mała osada Norna, będąca pod opieką “lorda” Teyrana. Wioska okazuje się być na wpół opuszczana. W karczmie BG dowiadują się, że arogancki, ale zazwyczaj łagodny lord ostatnio całkowicie się zmienił, zaczął gnębić poddanych, wprowadzać surowe kary za najdrobniejsze przewinnienia i co najgorsze porwał i uczynił niewolnicę z Karissy, pięknej elfki z wioski. Jej ojciec opowiedział im jak przejeżdżający pewnego dnia przez Nornę lord spojrzał tylko na dziewczynę i rozkazał sprowadzić ją do swego zamczyska, następnie zaś odrzucił grupę mieszkańców, która przyszła błagać o jej uwolnienie. Od tego momentu zaczęło być tylko gorzej, Teyran zaczął sprowadzać obcych najemników, którzy rozpanoszyli się po wiosce gnębiąc i okradając mieszkańców. Co gorsza sam lord zmusił Karissę do ślubu i zmusił ją do przyglądania się coraz to nowym okrucieństwom, które wymyślał dla mieszkańców Norny. Próby interwencji w Throalu spełzły na niczym, gdyż osada była położona zbyt daleko strefy wpływów krasnoludzkiego królestwa. Zrozpaczony ojciec poprosił drużynę o uratowanie córki, zaś zdesperowani mieszkańcy wioski błagali o wybawienie od zdeprawowanego lorda.

Ponieważ jedyną cechą lorda, która nie uległa zmianie była jego arogancja, dlatego Lamladir, Avalac i S’landrar przybyli jako “Książę Lamladir z Hobolandii” i jego wierna świta. Ponieważ lord wyglądał na trochę przygłupawego, przekonanie go nie stanowiło trudności dla charyzmatycznego Trubadura i Fechtmistrza. Drużynę zaniepokoiło jednak, że Karissa nie reagowała na żadne próby dyskretnego przekazania jej wiadomości o nadchodzącym ratunku. W nocy drużyna ruszyła zbadać zamczysko. W jego trakcie Avalac wykrył silne źródło spaczonej magii wewnątrz budowli. Kierując się w jego stronę drużyna dotarła do tajnej komanty, w której na piedestale spoczywał kryształowy kufer, który według słów ojca Karissy, elfka kupiła na krótko przed swym porwaniem. Prawda wyszła na jaw, gdy drużyna chcąc otworzyć skrzynię stała się celem zaklęcie Zabójczych Kolców. Kufer okazał się być naprawdę pomniejszym typem Horrora – kryształowym bytem. Po zaciętej walce, BG udało się pokonać potwora.

Po walce, radząc sobie po drodze z zaalarmowanymi strażnikami, drużyna ruszyła do wieży, gdzie była sypialnia Teyrana i Karissy. Tam zostali zaskoczeni, gdy Karissa rzuciła się na nich miotając zaklęciami, wściekła po śmierci swego Horrorycznego mistrza. Co gorsza rozkazała Teyranowi, którego cały czas kontrolowała, zaatakować drużynę. S’landrar zmierzył się z lordem, który również okazał być się wprawnym Fechtmistrzem, zaś Avalac i Lamladir w dwójkę zaatakowali elfkę. Na szczęście dla S’landrara, zaklęcie kontroli umysłu osłabiało koordynację ruchów Teyrana i t’skrangowi udało się odpierać jego ataki dostatecznie długo by Avalac i Lamladir zabili elfkę uwalniając lorda spod jej kontroli.

Po tym wszystkim, dowody w postaci szczątków horrora zdołały przekonać mieszkańców wioski, jak i zrozpaczonego ojca Karissy, że zrobili jedynie zrobione zostało to co było konieczne. Gdy drużyna opuszczała wioskę, nastroje nie były zbyt wesołe, ale przynajmniej przyszłość zapowiadało się w bardziej pozytywnych barwach, zwłaszcza że Teyran poprzysiągł od teraz lepiej opiekować się osadą.

Komentarz MG:

I znów, zapewne były jakieś sesji między poprzednią a tą, ale ta jest najbliższą, która utkwiła mi w pamięci. Zwrot Ho… cośtamcośtam …Bo, używany przez “Lamladira z Hobolandii” na pewien czas zawitał do ciedziennego języka naszego kręgu sesyjnego.

View
Rozdział II: część 1
Podróżując po Wężowej

Po zakończeniu problemów związanych z Inteusem, Icarionem i wojną gildii, BG postanowili opuścić na jakiś czas Wielki Targ i pozwolić sprawom przycichnąć. Postanowili udać się do Travaru, licząc że w tamtym mieście znajdą jakieś zatrudnienie. Najrozsądniejszym wyjściem wydawawała się podróż statkiem przez Wężową Rzekę.

Podróż mijała spokojnie, zaś drużyna spędzała czas jak zwykle – S’landrar V’strimon pojedynkował się, Lamladir zaś Avalac zaczął rozmawiać z trollowym Czarodziejem Mingrandem, który również podróżował tym statkiem. Elf szybko zauważył, że z trollem coś jest nie tak – był bardzo zdenerwowany, roztrojony, co pewien czas mamrotał o jakimś kaerze, ukracając jednak wszystkie pytania. Gdy Avalac w końcu udał się do jego kajuty, dowiedzieć się czegoś więcej, znalazł Czarodzieja martwego z podciętymi żyłami. Zabrał znalezioną przy nim mapę do kaeru, który odwiedził i klejnot, który świecił gdy skierować go w stronę tego miejsca.

Nim Czarodziej miał szansę podzielić się tym z resztą drużyny, wszyscy zostali wezwani pod pokład przez kapitana. Zaczął on wygłaszać mowę, którą przerwał jego bosman… podrzynając kapitanowi gardło. Na ten znak, większość zbrojnych na statku wystrzeliła z kusz kładąc nielicznych lojalnych kapitanowi t’skrangów trupem. S’landrar i Lamladir, wraz z garstką pasażerów – adeptów i resztką t’skrangów zdołali stawić opór buntownikom, jednak grożąc śmiercią reszcie pasażerów, bosman zdołał wymusić poddanie się.

Avalacowi przebywającemu w kajucie trollowego Czarodzieja udało się uniknąć schwytania, później zaś dał radę uwolnić swoich towarzyszy i część jeńców. Po odzyskaniu ekwipunku, drużyna doszła do wniosku, że nie mają szans w walce z cały statkiem i uciekli, wyskakując przez bulaje. Niestety szybko zostali ostrzelani z kusz i uciekając by schronić się w lesie rozdzielili się. S’landrar został zaatakowany przez mantikorę, podczas walki stracił broń, lecz gdy stwór szykował do zadania ostatecznego ciosu, Fechtmistrzowi udało się siłą woli przyciągnąć swoją szablę do dłoni co umożliwiło powstrzymanie mantikory dostatecznie długo by Lamladir i Avalac przybyli z pomocą. Niedługo później, drogą tą przepływał V’strimoński statek handlowy dowodzony przez T’mera. T’skrang widząc drużynę w ciężkim położeniu, zgodził się zabrać ich do V’strimon.

Komentarz MG:

Wracamy do gry! Po moim wygnaniu, to jest pierwsza przygoda, którą pamiętam z nowej kampanii. Słowo “kampania” jest tu użyta nieco na wyrost, gdyż większość przygód była niepowiązana ze sobą, ale główny wątek w końcu się pojawi. Pojawił się tu po raz pierwszy też T’mer, t’skrangijski kupiec, który zostanie sojusznikem drużyny na wiele, wiele lat. Jeszcze co do przyciągnięcia szabli – nie ma czegoś takiego, ale gracz prowadzący S’landrara postanowił spróbować, więc mu pozwoliłem… i wyrzuciłem w teście na siłę woli o stopniu 4 (kość k6) wynik… 38!

View
Rozdział I: część 9
Zamczysko Icariona

Avalac, S’landrar, Lamladir i Mustela Nivalis po schwytaniu przez Icariona, budzą się w klatkach w jego zamczysku. Nim udaje im się podjąć jakąkolwiek skuteczniejszą próbę ucieczki z magicznie wzmocnionego więzienia przychodzi do nich sam porywacz. Nie tracąc chwili czasu na wyjaśnienia zaczyna torturować Avalaca, rzucając na niego coraz gorsze zaklęcia. W końcu przestaje, zostawiając Czarodzieja na skraju utraty przytomności i tłumaczy, że pragnie przejąć kontrolę nad Inteusem. Wprawdzie moneta esencji ognia tego ducha jest bezpieczna poza jego zasięgiem w leżu Lodoskrzydłego to jednak nie jest to jedyny przedmiot wzorca. Fakt, że żywiołak wplótł w Avalaca swój wątek – oraz minione wydarzenia – uczyniły samego Czarodzieja przedmiotem wzorca ducha. Icarion zaś poprzez tortury planuje zwrócić uwagę ducha, rozwścieczyć go i przez to skłonić go do przybycia gdy zostanie przywołany.

Gdy oprawca opuścił drużynę, BG udało się przekonać pewnego trolla, będącego jednym z ich strażników do wyeliminowania pozostałych i wypuszczenia postaci. Plan się udaje, gdyż byłemu strażnikowi również nie pasuje ani plan ani metody Icariona. Niestety, nim drużyna ma czas przedrzeć się do wyjścia z zamku, siedziba Icariona zostaje zaatakowana przez gildię Czarodziei, która od nie ma zamiaru pozwolić magowi na przejęcie kontroli nad Inteusem. W odpowiedzi, Icarion korzystając ze źródła mocy położonego w podziemiach zamku, otacza twierdzę osłoną, przy okazji uniemożliwiając drużynie opuszczenie go. Chociaż wg. trolla – ich nowego sojusznika, przedarcie się do źródła czy samego Icariona i w ten sposób wyłączenie osłon to samobójstwo z powodu dużej ilości strażników pod wodzą Katiara. Na szczęście, atak Czarodziei wywołał dostatecznie dużo zamętu, by BG udało się dostać do pracowni Icariona położonej w jednej z wież. Tam zdobywają Różdżkę Przepływów, magiczny przedmiot umożliwiający skuteczniejsze manipulowanie źródłem mocy w zamczysku. Niestety, różdżka jest niemal wyczerpana (prawodpodobnie dlatego Icarion zostawił ją luzem leżącą w pracowni) i musi być użyta przy samym źródle. Nim jednak BG mają okazję się zastanowić jak dostać się do sali ze źródłem, Avalac wyczuwa, że Icarionowi udaje się przywołać Inteusa i dwójka ta rozpoczęła pojedynek woli.

Następnie drużynie udaje się wrócić do sekcji więziennej – ich nowy towarzysz, troll udowadnia przy tym swoją wartość i lojalność biorąc “na klatę” trzy bełty strażników – i z pokoju straży, po pokonaniu żołnierzy wypuszczają trzymane przez Icariona do badań konstrukty. Okazuje się, że konstruktów było naprawdę dużo i szybko udaje im się wyrżnąć większość strażników, wliczając w to samego Katiara. Wykorzystując zamieszanie, BG przemykają się do sali z źródłem, leżącej dokładnie pod salą przywołań, w której Icarion walczy z Inteusem. Tam Avalac za pomocą Różdżki Przepływów dezaktywuje osłony i przesyła moc żywiołakowi, by pomóc mu w jego pojedynku z władcą twierdzy. Icarion jednak, wyczuwszy to porzuca starcie z duchem ognia by teleportować się do sali źródła. Dochodzi tu do starcia między nim a drużyną, w którym arcymag bez większego problemu wyłącza z walki większość BG. Świadom jednak, że magowie z gildii przebijają się do zamczyska, oraz że rozwścieczony Inteus go szuka, Icarion desperacko próbuje odzyskać kontrolę nad źródłem. Mimo iż Avalac dzierży Różdżkę, jego moc okazuje się niewystarczająca by przeciwstawić się wrogowi i ten odbiera mu władzę. Nim jednak ma okazję jej użyć, przez sufit przebija się Inteus…

Przepełnionemu mocą źródła renegackiemu magowi udaje się unieszkodliwić na chwilę żywiołaka, ale w tym momencie atakuje Lamladir raniąc przeciwnika. Icarionowi udaje się i jego powalić, jednak utrata koncentracji pozwala Avalacowi odzyskać kontrolę nad źródłem i użyć Różdżki do skierowania mocy przeciwko samemu źródłu przeciążając je i doprowadzając do eksplozji… Chwilę później całe zamczysko zaczyna się trząść w posadach, niemal waląc się na głowy drużyny. Icarion próbuje uciekać teleportacją, ale S’landrar, Mustela Nivalis i troll zajmuje go dostatecznie długo by Inteus zdołał się uwolnić. Chwilę później rozwścieczony duch ognia spada na czarnoksiężnika i rozdziera go na strzępy. Avalac próbuje dogadać się z Inteusem by wspólnie uciec z walącego się zamczyska, ale rowścieczony żywiołak znów popada w obłed i atakuje drużynę. Podczas gdy reszta postaci z drużyny próbuje chociaż na chwilę zatrzymać przeciwnika, Avalac używa resztek mocy Różdżki by za pomocą mocy wciąż unoszącej się w powietrzu po zniszczeniu źródła, stworzyć portal prowadzący poza twierdzę. Za jego pomocą drużyna ucieka, sekundy przed tym, nim twierdza wali się, grzebiąc Inteusa pod gruzami…

Komentarz MG:

To była sesja kończąca wątek Inteusa i jednocześnie kończąca pierwszą kampanię. Jak już pisałem – na pewno składało się na nią więcej sesji, ale było to już trochę temu i te sesje najlepiej pamiętam – jako, że miały one kluczowe znaczenie dla wątku. Po tej sesji jechałem do Australii na pół roku i prowadzenie EarthDawna miał przejąć gracz prowadzący Lamladira. Nie wyszło, ale tak to bywa. Na koniec dwie uwagi: 1) sama sesja była luźno wzorowana na ucieczce z lochów Irenicusa z prologu do Baldurs Gate II (już sam portret Icariona pokazuje z kim mi się kojarzył) oraz na zamczysku Vilgefortza z Wiedźmina, 2) Ów “Bezimienny troll” to nowa postać gracza, który wcześniej prowadził Quay’a – niestety wystąpiła ona tylko na tej jednej sesji. Na koniec dodam, że z tego jak wyszła ta sesja nie byłem zbyt zadowolony, ale zakończyłem wątek z hukiem – i to się liczyło.

View
Rozdział I: część 8
Wojna gildii

1508 TH

Po uzbieraniu odpowiedniej sumy na podarek dla Lodoskrzydłego, Avalac i S’landrar udali się na spotkanie z resztą drużyny przed Wielką Biblioteką Throalu. Tam spotkali Quay’a i Lamladira, nim jednak mieli okazję udać się z powrotem do Wielkiego Targu zostali zaatakowani przez H’sirra Henghoyke t’skrangijskiego Fechtmistrz, który był sprzymierzony z organizacją Poszukiwaczy Artefaktów. Doszło do zaciętej walki – mimo przewagi liczebnej, nikt w drużynie nie dorównywał umiejętnościami przeciwnikowi.

Walce przypatrywała się wietrzniacka Złodziejka, Mustela Nivalis. Rozpoznając w Avalacu, tego o którym w ostatnim czasie mówił cały półświatek Wielkiego Targu, postanowiła sama skorzystać z nadarzającej się okazji i ukraść elfowi monetę ognia, której wszyscy tak pragnęli. By to uczynić postanowiła wkupić się w łaski drużyny i zdobyć ich zaufanie – dlatego dołączyła do walki, atakując H’sirra z zaskoczenia. Ostatecznie, dzięki jej pomocy, udało się zabić przeciwnika i S’landrar zabrał jego miecz – wątkowy Pazur Wydry.

Następnie cała grupa (razem w wietrzniaczką) wróciła do Wielkiego Targu, jednak po drodze znów zostali zaatakowani – tym razem przez magów z Barsawiańskiej Gildii Czarodziei. Drużynie ledwie udało się uciec przed przeciwnikami i w tym momencie, z Avalaciem za pomocą duszka strażniczego skontaktował się Ulrejn – arcymistrz Zakonu Ksenomantów. Wytłumaczył elfowi, że dwie gildie: Barsawiańska Gildia Czarodziei i Krąg Skały ścigają go w celu odebrania monety, której zamierzają użyć do przywołania Inteusa. O ile Czarodzieje chcieli zniszczyć ducha za zabicie przyjaciela Króla Varulusa i zyskać w tej sposób łaski monarchy, to Mistrzowie Żywiołów pragnęli po prostu kontrolować żywiołaka i użyć do swych celów. Sami Ksenomanci, chociaż nie żywili wyjątkowo ciepłych uczyć do Avalaca, byli przeciwko Czarodziejom i Mistrzom Żywiołów, więc w tym starciu postanowili chronić elfa, zaś ich sojusznikami stali się Złodzieje Szybkiego Cienia. Ulrejn poprosił Avalaca o spotkanie w jednej z karczm w Wielkim Targu, zaś ten się zgodził.

Niestety, Czarodzieje przechwycili informacje i podążyli za BG do karczmy. Gdy Avalac rozmawiał z Zakonem Ksenomantów, Krąg Skały i Barsawiańska Gildia Czarodziei wdarli się do budynku – Zakon zaś ściągnał sprzymierzeńców – ukrytych Złodziei. Doszło do napiętej sytuacji – wszyscy “mierzyli” do wszystkich zaklęciami, Złodzieje zaś czekali tylko na okazję to użycia kusz…

Cała sytuacja przypominała siedzenie na beczce prochu… zaś iskrą okazało się być pojawienie Varantha – Wojownika i fanatycznego zabójcy magów, który śledził Avalaca. Wskoczył przez okno do karczmy atakując jednego z Czarodziei i zaczęło się pandemonium. Wśród nawałnicy zaklęć i bełtów, drużynie ledwie udało się wyczołgać z karczmy. Sama konstrukcja budowli została naruszona podczas starcia i wszyscy z niej zaczęli uciekać na moment nim z hukiem zawaliła się. W trakcie zamieszania, Musteli Nivalis udało się ukraść Avalacowi monetę i zaczął się pościg. Wykorzystując przewagę lotu, wietrzniczka wyforsowała do przodu i schowała monetę w dziupli drzewa i uciekła dalej, odciągając pościg.

Po długiej i zażartej gonitwie, magowi z Kręgu Skały udało się trafić Złodziejkę kulą ognistą, raniąc ją i paląc skrzydła. Nim jednak Mistrzom Żywiołów udało się ją przesłuchać, pojawili się BG i po krótkiej walce uwolnili wietrzniaczkę. Quay rysując przed nią wizje przypiekania, skłonił ją do wskazania miejsca ukrycia monety. Następnie, po odzyskaniu przedmiotu, drużyna udała się do Leża Lodoskrzydłego i przekonała smoka do przechowania monety. Gad będący akura w dobrym humorze zgodził się nawet zregenerować wietrzniaczce skrzydełka.

Oczywiście zaraz po oddaniu monety smokowi, wszystkie gildie przestały się interesować Avalaciem, żadna zaś nie była na tyle szalona by próbować wykradać przedmiot z leża Wielkiego Smoka. To jednak nie był koniec problemów drużyny, gdyż niedaleko nich, w jednym z opuszczonych domów wychwycili silne zaklęcie przywołujące. Wbiegli tam, ale zbyt późno by przeszkodzić Ksenomancie w przywołaniu… Puchlaka. Oczywiście, Horror wywołał uzasadnioną panikę wśród mieszkańców, jednak na widok nadchodzącej straży miejskiej oraz gwardii throalskiej odleciał. Drwiciel Quay poddając się rasowej nienawiści do Horrorów, wskoczył na bestię i zaczął ją siec mieczem. Niestety jego ataki nie były w stanie zabić potwora, który uderzył w elfa potężnym zaklęciem Tnącej Sfery. Z powodu spanikowanego tłumu uciekającego w stronę przeciwną, drużyna mogła tylko patrzeć jak martwe ciało towarzysza uderza o ziemię. Nim jednak udało im się do niego przebrnąć lub też pobiec po eliksir ostatniej szansy zostali obezwładnieni potężnym zaklęciem. Następnie mag, który przywołał Horrora (właśnie w celu spowodawania zamieszania i odwrócenia uwagi), podszedł do nieprzytomnej drużyny i teleportował ich do swego zamku.

Komentarz MG:

Ta sesja była wredna – oddanie monety uwolniło drużynę od pościgu ze strony rozmaitych gildii, ale akurat gdy gracze zaczynali oddychać z ulga… zostali schwytani a jeden z nich zginął. Co więcej gracz prowadzący Quay’a, nawet niespecjalnie chciał być wkrzeszony – miał pomysł na nową postać. To też pierwsza sesja, na której pojawiła się Mustela Nivalis, graczka (jest takie słowo?) która ją prowadziła była tylko na kilku sesjach. No i uwaga końcowa: nie jestem w stanie opisać we właściwy sposób ów szaleńcy pościg za Złodziejką i monetą, która zajął większość tej zakręconej sesji…

View
Rozdział I: część 7
Zabójcy i gargulce

1508 TH

Chociaż po wykonaniu zadania dla Szybkiego Cienia, Avalac i S’landrar mieli dość pieniędzy by udać się do Lodoskrzydłego to słysząc o nieprzewidywalnym charakterze smoków, postanowili (tak na wszelki wypadek) zdobyć jeszcze nieco srebra.

Tym razem, mając dość rozgrywek półświatka, elf i t’skrang postanowili udać się do siedziby władzy i dowiedzieć się, czy nie ma jakiś problemów do rozwiązania. Po zapoznaniu się ze szczegółami kilku spraw i krótkiej naradzie, BG postanowili zająć się dwoma: fanatycznym Wojownikiem o Imieniu Varanth, który żywił nienawiść do magów i atakował ich gdy tylko mógł oraz sprawą ataków gargulców na mieszkańców Wielkiego Targu.

Stosując taktykę podobną jak przy schwytaniu Nearva, BG postanowili zastawić na Varantha pułapkę – przynętę zaś miał stanowić Czarodziej, a dokładniej Avalac. Rozgłoszono, że do miasta przybył mag biegły w analizie śladów, którego celem było wyjaśnienie zagadki ataków na postacie władające magią. Pomysł ten okazał się aż nadto skuteczny, w pewnym momencie Varanth z zaskoczenia zaatakował Avalaca i błyskawicznie go pokonał. Gdyby nie interwencja S’landrara, elf zapewne by zginął, ale nawet t’skrangijski Fechtmistrz nie był przeciwnikiem dla fanatycznego zabójcy. Ostatecznie jednak, BG udało się uciec i zgubili przeciwnika w tłumie na targu.

Po tej raczej nieudanej próbie BG postanowili zdobyć więcej informacji – zarówno na temat poszukiwanego zabójcy magów jak i ataków gargulców. Los jednak chciał, że w trakcie “zasięgania języka” trafili do karczmy prowadzonej przez Dragita. Ten krasnoludzki karczmarz, współpracujący z kultem z Domu Uskrzydlonego Kamienia odpowiedzialnym za ataki gargulców, gdy zauważył, że drużyna pyta o te ataki, dosypał środku usypiającego do trunku. Niczego nie podejrzewający BG wypili napoje i zasnęli…

Obudzili się w celi raz ze spanikowanym krasnoludem i rozkładającym się już ciałem elfa. Od współwięźnia dowiedzieli się, że został on pochwycone przez gargulce, które razem z grupą kultystów zamieszkują budynek, w którym się znaleźli. Co gorsza kultyści regularnie składają z więźniów ofiary, więc ewentualna ucieczka musiała być przeprowadzona jak najszybciej. Po próbach manipulowania w zamku celi kością ze zwłok elfa, drużynie udaje się dopiero uwolnić, gdy próbują osłabione magicznymi atakami Avalaca drzwi z celi wyważyć używając ciała elfa jak tarana. W końcu stare drzwi ustępują, jednak więźniowie muszą stawić czoło gargulcowi pilnującemu części więziennej. BG udaje się ściągnąć potwora pod wielką stertę gruzu a następnie go tym przysypać, jednak akcja ta okupiona zostaje śmiercią krasnoluda.

Podczas badania budowli, w której się znajdują, drużyna odkrywa, że miejsce to nosi nazwę Domu Uskrzydlonego Kamienia i jest starą świątynią poświęconą gargulcom. Niedawno wprowadzili się tu kultyści, którzy za pomocą ofiar z Dawców Imion, kontrolują te potwory. Po drodze BG uwalniają elfkę i by ukryć się przed przybywającą grupą kultystów, schodzą do zakazanej, starej części świątyni. Ta część jest tak zniszczona przez upływ czasu, że podczas badania, fragmenty podłogi rozpadają się i spadają w przepaść – świątynia się zdaje zbudowana na samym szczycie jakiejś skały.

Mimo tych zagrożeń, drużyna znajduje także sojusznika – zdegenerowanego i pozbawionego skrzydeł gargulca, pozostawionego przez resztę na pewną śmierć. Razem z jego pomocą, udaje się BG uciec ze świątyni starymi schodami okrążającymi skałę, na której wznosi się świątynia. Przejście to prowadzi przez komantę z liszem, który był powodem, dla którego ta część świątyni była zakazana. Drużyna rozsądnie go nie budzi i po rozwiązaniu kilku zagadek stawianych przez wrota po drodze opuszczają niebezpieczne miejsce. Po drodze napotykają jeszcze grupę rabusiów grobów, ale odmawiają ich propozycji wspólnego przeszukania okolicznych kurhanów i kierują ich do leża lisza.

Następnie, ukrywając się przed gargulcami, BG wracają w końcu do Wielkiego Targu. Chcąc zarówno się zemścić jak i odzyskać utracony ekwipunek, udają się do Dragita. Po chwili tortur, wyjawia im zasady, na których współpracował z kultystami oraz komu sprzedał ich rzeczy. Następnie jako rekompensatę za kłopoty, BG odbierają karczmarzowi trochę srebra i udają się po swoje rzeczy. Wykorzystując więź Avalaca z monetą ognia i S’landrara z szablą, drużyna nieomylnie trafia na trop i zakrada się do siedziby bandytów, którym Dragit sprzedał rzeczy.

Niestety próba włamania nie udaje się i po krótkiej walce BG zostają schwytani. Jednak gdy kilku bandytów udaje się do Czarnego z propozycją sprzedania mu jeńców jako niewolników, S’landrarowi i Avalacowi udaje się uwolnić. Szybko pokonują strażników, odbierają ekwipunek a następnie zabijają tych, którzy wrócili by zabrać ich do sprzedaży.

Po tym wszystkim, BG zdają raport Radzie Kupieckiej, upewniając się, że Dragit zostanie aresztowany oraz że straż, znając położenie Domu Uskrzydlonego Kamienia, postara się rozwiązać ten problem.

Komentarz MG:

Wprawdzie to zupełnie nowa przygoda, ale dalszy ciąg poprzedniej sesji. Oj długa ona była, cała tylko z S’landrarem i Avalaciem i cała improwizowana. Szczerze mówiąc, dumny z niej jestem, mimo pełnej prowizorki ładnie się ułożyła.

View
Rozdział I: część 6
Wielki Targ po raz pierwszy

1508 TH

Mimo, że drużyna znajdowała się już w Wielkim Targu, ciągle brakowało im trochę srebra do wymaganej przez Lodoskrzydłego sumy tysiąca srebrników. Podczas gdy Lamladir poszedł do Throalu poszukać informacji o Inteusie i Lodoskrzydłym w bibliotece, Drwiciel Quay zniknął zameldować się i złożyć raport u swego szefa – Szybkiego Cienia, S’landrar i Avalac postanowili zarobić jeszcze trochę srebra.

Wiedząc, że przynajmniej chwilowo Szybki Cień jest po ich stronie, elf i t’skrang zgłosili się do niego po zadanie. Ich celem było sprawdzenie czy Nearv – jeden z jego ludzi jest mu wierny, czy może pracuje na rzecz jednego z rywalizujących gangów. Śledząc podejrzanego, BG trafili do zamtuza, gdzie Avalac “przesłuchał” pracującą tam dziewcznę dowiadując się, że budynek należy do Czarnego. Niestety nie udało się dalej śledzić Nearva, gdyż przed zamtuzem BG zostali zaatakowani przez dużą liczbę bandytów służących Czarnemu. Nim jednak doszło do walki, S’landrar wyciągnął zakupioną wcześniej bombę i grożąc nią zatrzymał przeciwników. Gdy jednak BG wycofali się z powrotem do zamtuza, napastnicy weszli za nimi. S’landrar oddał bombę Avalacowi, polecając mu ją odpalić a sam w drzwiach zatrzymywał atakujących. Gdy lont ładunku zaczął się wypalać, BG wbiegli głębiej do budynku, wpuszczając bandytów i w ostatniej chwili wyskoczyli przez okno. Eksplozja pozabijała przeciwników i uszkodziła budynek, tak że po chwili się zawalił.

Następnie by Nearva, BG z Szybkim Cieniem sfingowali przesyłkę cennych narkotyków i tylko podejrzanemu przekazali informacje. Następnie przygotowana została zasadzka i pozostało czekanie. Nearv, chcąc odzyskać zaufanie Czarnego po zniszczeniu zamtuza, wraz z grupą zbirów próbował przechwycić przesyłkę jednak ludzie Szybkiego Cienia czekali w gotowości i wycięli oddział bandytów. Sam Nearv próbował uciekać, ale został schwytany Pnączami i następnie oddany Szybkiemu Cieniowi.

Komentarz MG:

To jedna z dwóch przygód, które miały miejsce podczas całkowicie improwizowanej sesji, w której brali udział tylko gracze prowadzący S’landrara i Avalaca. Teraz jak o tym myślę, to chyba podczas tej przygody w t’skrangu pojawiła się miłość do bomb, zaś wysadzenie zamtuzu długo graczowi wypominano. Ja osobiście uważałem, że było to nieco radykalne wyjście, zważywszy że zginęło też wielu przebywających w tym czasie w owym domu publicznym, ale no cóż… Sesja była luźno wzorowana na queście z gdy Baldur’s Gate II, dotyczącym gildii Mae’vara.

View
Rozdział I: część 5
Podróżując do Wielkiego Targu

1508 TH

Zabójcy służący Czarnemu zaatakowali Avalaca w trakcie jego pobytu w Urupie. Chociaż z pomocą tajemniczego krwawego elfa Złodzieja – Drwiciela Quaya udało się pokonać napastników Avalac doszedł do wniosku, że nie będzie bezpieczny póki moneta esencji ognia Inteusa pozostaje w jego ręku. Nie chcąc jej wyrzucać, ze strachu że wpadnie w niepowołane ręce i bojąc się odwetu Inteusa w razie zniszczenia, mag postanawił przechować ją w najbezpieczniejszym możliwym miejscu – w leżu Wielkiego Smoka Lodoskrzydłego.

Lodoskrzydły, jako jeden z niewielu smoków, pozwala na audiencję przedstawicieli Młodszych Ras i czasem nawet spełnia ich prośby – pod warunkiem, że go zainteresują i że zostanie mu złożony podarek o wartości co najmniej tysiąca sztuk srebra. Chcąc dorobić się potrzebnej sumy i jednocześnie być bliżej smoka jeśli potrzebne będzie szybkie dostanie się do gada, BG udali się t’skrangijskim statkiem atrakcji do Wielkiego Targu. Nim jednak udało im się chociaż na niego wsiąść zostali zaataowani przez t’skrangijskich bliźniaków, jednak gdy zaczęli się zbiegać Marzynarze z portu i straż, przeciwnicy uciekli za pomocą teleportacji. Na statku S’landrar pojedynkował się z kilkoma Fechtmistrzami, Quay okradał podróżnych zaś Lamladir nawiązał romans z początkującą Ksenomantką o Imieniu Postrish.

W końcu BG opuścili okręt i udali się do Wielkiego Targu. Po drodze zaatakowali ich bandyci Czarnego oraz pomagający im magowie z Barsawiańskiej Gildii Czarodziei. Chociaż sytuacja wyglądała ciężko, do walki włączyła się też Postrish, która okazała się być o wiele bardziej biegła w sztuce ksenomancji niż twierdziła. Wspólnie, drużyna pokonała wrogów, jednak Ksenomantka wściekła, że musiała ujawnić swą prawdziwą moc, odeszła. Reszta drużyny zaś wkraczyła do Wielkiego Targu, nieświadoma ile organizacji tylko na to czeka…

Komentarz MG:

To na pewno nie jest pierwsza sesja, na której dołączył Drwiciel Quay, ale podobnie jak w przypadku S’landrara nie jestem w stanie wskazać konkretnego momentu. Tę sytuację komplikuje fakt, gracz prowadzący Quay’a grał tą postacią na kilku singlówkach i jeszcze na sesjach w całkowicie innej ekipie. Spuśćmy zasłonę milczenia na to. Ksenomantka Postrish więcej się nie pojawiła, chociaż planowałem ją nieraz wykorzystać… ale jakoś nie było okazji – jej rolę przejął nieco Mestoph. Ale coś czuję, że teraz gdy drużyna dorosła do jej poziomu, może się w końcu znów pojawić.

View
Rozdział I: Interludium
W międzyczasie

1508 TH

Po uwolnieniu się z Świątyni Płomienia Inteus przyciągany przez swój żywioł udał się nad Morze Śmierci. Zaczął tam wchłaniać czystą esencję ognia z okolicy w sposób naśladujący wchłanianie przez Horrory cierpienia z ofiar. Zaczął się przez to stawać coraz potężniejszy, jednak czysta esencja ognia zaczęła go coraz mocniej wiązać z fizyczną sferą. Gdy odczuł, że słabnie jego więź z macierzystym wymiarem, Inteus zaczął popadać coraz głębiej w szaleństwo. W końcu uczynił siebie strażnikiem północnego wybrzeża Morza Śmierci i zaczął atakować wszystkich, którzy zbliżyli się do “jego dziedziny”.

Niestety w jednym z tych ataków została zniszczona barka wydobywcza Throalu, na pokładzie której był członek jednego z Domów Szlacheckich – i do tego bliski przyjaciel króla Varulusa, który na wieść o tym rozkazał schwytać i unicestwić winowajcę. Dwie organizacje, zrzeszające magów z Throalu i sprzymierzonych miast: Barsawiańska Gildia Czarodziei i Krąg Skały postanowiły wykorzystać tę okazję na zwiększenie wpływów na dworze królewskim. Obie organizacji sprzymierzyły się w celu schwytania Avalaca i odebrania mu monety esencji ognia podarowanej mu przez Inteusa, słusznie zakładając, że moneta ta jest przedmiotem wzorca ducha. Zakon Ksenomantów nie chcąc dopuścić do zwiększenia wpływów rywalizujących gildii postanowili im utrudnić zadanie, chroniąc Avalaca. W tym celu sprzymierzyli się z gangiem Szybkiego Cienia, on zaś nie tracąc czasu wysłał do Avalacowi do pomocy jednego ze swych złodziei – Drwiciela Quaya – nieoficjalnie oczywiście. Tymczasem Czarny – szef jednego z gangów w Wielkim Targu, przeciwny Szybkiemu Cieniowi wysłał swoich zabójców za Avalaciem, chcąc odebrać mu monetę – która, jak przeczuwał, może być cenna.

Wszystkie organizacje były gotowe, teraz pozostało czekać na Avalaca, który wraz z drużyną zmierzał do Wielkiego Targu. Nikt jednak nie przypuszczał, że Icarion, therański mag – renegat z sobie znanych przyczyn również poluje na Inteusa.

Komentarz MG:

To nie tyle opis przygoda, tylko streszczenie akcji, które w międzyczasie podejmowały rywalizujące ze sobą organizacje. Celem tych machinacji było schwytanie Inteusa, zaś Avalac miał posłużyć jako środek do osiągnięcia tego celu.

View
Rozdział I: część 4
W therańskiej niewoli

1508 TH

Kolejna przygoda również rozpoczęła się tym, że Lamladir, Avalac i S’landrar, zostali wynajęci do wykonania pewnego zlecenia. Tym razem zleceniodawcą był krasnoludzki kupiec Harun zaś zleceniem – ochrona jego karawany w drodze z Kratas do Haldoth. Po drodze odpierli kilka ataków bandytów i potworów po czym spotkali się u podnóży Gór Delaryjskich z grupą zbrojnych pod wodzą Tarama. Ci okrążylu karawanę Haruna i domagali się od krasnoluda by wszyscy się poddali. Chociaż S’landrar chciał walczyć to Harun i Lamladir namówili go do złożenia broni.

Gdy tylko BG i reszta ochrony się poddali, zostali błyskawicznie zakuci w kajdany i dowiadzieli się, że właśnie stali się niewolnikami służącymi Imperium Therańskiemu. Co gorsza okazało się, że Harun i Taram wszystko razem zaplanowali, współpracując od samego początku. Karawana z BG, teraz w postaci towaru, ruszyła w stronę zacumowanej niedaleko baty. Lamladir i S’landrar próbowali wprawdzie pewnej nocy uciec, ale ich próba została udaremniona. Mimo porażki S’landrar nie miał zamiaru ustąpić i najpierw zaczął prowokować strażników a później rozwścieczony zaatakował ich ogonem. Za karę Taram odrąbał mu ogon, czym zaskarbił sobie wieczną nienawiść t’skranga.

Wkrótce BG zostali załadowani na batę i gdy Harun, Taram i reszta łowców niewolników ruszyła w stronę Jerris na dalsze “łowy”, bata wraz z jeńcami poleciała w stronę Haldoth. Ponieważ gdyby bata dotarła do celu, szanse na uwolnienie się by spadły drastycznie, BG musieli działać szybko jeśli chcieli uniknąć therańskiej niewoli. Na statku wraz z uwięzionym tam Ksenomantą Mestophem oraz grupą schwytanych trollowych Powietrznych Łupieżców udało się stworzyć i przeprowadzić plan ucieczki. Niestety w trakcie walk na pokładzie okrętu, załoga szybko straciła panowanie nad statkiem, który roztrzaskał się o skały. Przeżyli jedynie BG i Mestoph, który uciekł dzięki swej mocy.

Następnie BG ruszali w stronę Jerris chcąc przechwycić i zniszczyć grupę Haruna. Udało się ich złapać tuż przed miastem. Podczas walki rozwścieczony S’landrar zabił Tarama, jednak Harun, który okazał się być wprawnym Iluzjonistą, uciekł pod ochroną niewidzialności.

Komentarz MG:

Ta sesja nie miała aż takiego znaczenia jak te spod znaku Sentrosha czy Inteusa – jednak postanowiłem ją wspomnieć z dwóch powodów. Po pierwsze to pierwsza przygoda, w której wystąpił Mestoph. Po drugie, nigdy nie zapomnę gracza prowadzącego S’landrara, który po ucięciu ogona chodził wściekły po pokoju planując i na głos rozważając niezliczone tortury, którym poda Haruna i Tarama. Nie udało się – Tarama zabił jednym czystym cięciem podczas walki – rzucając 60+ na atak, zaś Harun zginął o wiele później na innej sesji, z ręki Musteli Nivalis.

View
Rozdział I: część 3
Poszukiwacze Artefaktów, cz.II

1508 TH

Niedługi czas po swym pierwszym spotkaniu z Poszukiwaczami Artefaktów, Lamladir, Avalac i t’skrangijski Fechtmistrz S’landrar znów stawili czoło tej organizacji. W Urupie zauważyli nowopowstałą, oficjalną siedzibę tego kultu. Niestety, władze Urupy nie dały wiary ich zapewnieniom, że Poszukiwacze służą Horrorowi więc BG postanowili zasięgnąć języka w Throalu. Po wymianie posłańców dowiedzieli się, że tam również powstała filia organizacji.

Widząc rosnący wpływ Poszukiwaczy Artefaktów, BG postanowili działać i zdobyć dowody ich winy. Po długim planowaniu, S’landrarowi udało się dostać do środka budynku, podczas gdy Lamladir udając petenta odwracał uwagę strażników w holu, zaś Avalac swą magią badał środek budynku.

Lamladir dowiedział się, że przywódcami tej filii okazała się być dwójka t’skrangijskich bliźniaków o znacznych umiejętnościach magicznych. S’landrarowi udało się zdobyć dokumenty, które opisywały transport artefaktów do różnych miejsc na Złoziemiu oraz kilka horrorycznych przedmiotów.

Niestety, podczas opuszczania budynku Fechtmistrz uruchomił alarm i drużyna została zmuszona do ucieczki przed bliźniakami, którzy osobiście podjęli pogoń. Po długim i zaciętym pościgu uliczkami Urupy, BG skryli się w siedzibie straży i dostarczyli im potrzebne materiały dowodowe. Wkrótce potem, straż Urupy otoczyła i wdarła się do siedziby Poszukiwaczy Artefaktów – większość kultystów została schwytana, jednak bliźniakom udało się uciec. Po przekazaniu stosownych informacji, również filia w Throalu została zlikwidowana. Te ciosy złamały kręgosłup organizacji, która się już nigdy po nich nie podźwignęła.

Komentarz MG:

Ta przygoda, mająca miejsce trochę po poprzedniej zakończyła wątek Poszukiwaczy Artefaktów – jak widać nie był on długi. Mimo to, bliźniacy pozostali przeciwnikami drużyny przez jeszcze wiele, wiele, wiele sesji. Jest to też pierwsza bardziej znacząca przygoda, co do której jestem pewien, że S’landrar brał w niej już udział. Niestety, za nic nie potrafię sobie przypomnieć okoliczności w jakich dołączył do drużyny…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.